
Ta analogia niebiańskich zaślubin sięga wstecz do Starego Testamentu, w którym Bóg jawi się jako Oblubieniec, Izrael zaś przedstawiany jest jako jego oblubienica. Kiedy Bóg wciela się w Chrystusie, On Sam nazywa Siebie – i jest też tak nazywany – Oblubieńcem; Jego oblubienicą, czyli małżonką staje się teraz Izrael nowy, czyli Kościół. Często zapominamy, że nasz Pan określał Siebie mianem Oblubieńca. Kiedy pytano Go, dlaczego uczniowie Jana poszczą, a Jego uczniowie nie, odpowiedział: “Czyż mogą goście weselni pościć, dopóki z nimi jest oblubieniec? Jak długo mają między sobą oblubieńca, nie mogą pościć” (Mk 2, 19).
Z kolei Jan Chrzciciel określił siebie jako “przyjaciel Oblubieńca” (J3, 29), czyli, mówiąc językiem współczesnym, jako jego drużbę. Tytuł Oblubieńca, należny Chrystusowi, nie był przez Niego dzielony z nikim innym, co stwierdza sam Jan słowami: “Kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; lecz przyjaciel oblubieńca ,który stoi, a słucha go, wesele mi się weseli dla głosu oblubieńca” (J 3, 29).

[…]Sakrament Małżeństwa nie jest więc pobożnym dodatkiem do kontraktu cywilnego; jest raczej podniesieniem naturalnego związku małżeńskiego na nadnaturalny poziom porządku łaski, w którym to porządku mąż kocha żonę, jak Chrystus ukochał Swój Kościół, a żona kocha męża tak, jak Kościół kocha Chrystusa. Mąż i żona nie są tu tylko symbolami zespolenia Chrystusa i Kościoła; cieszą się realnym uczestnictwem w tym zespoleniu. Jak Chrystus żyje w Kościele, a Kościół w Chrystusie, tak mąż żyje w żonie, a żona w mężu, i tak tych dwoje stanowi jedno ciało.
[…]Mąż jest “głową” żony jak Chrystus jest Głową Kościoła. Co Chrystus uczynił dla Kościoła jako jego Głowa? Umarł za niego. Stąd mężowie muszą okazywać miłość do swoich żon. To “bycie głową” nie oznacza władztwa, ale miłość aż po ofiarę. A żona ze swojej strony będzie okazywać mężowi oddanie i miłość, tak jak Kościół okazuje je Chrystusowi.
Źródło: Arcybiskup Fulton J. Sheen, “Księga Sakramentów”, Wydawnictwo AA, Kraków 2022