Parafia pw. Chrystusa Króla_logo
Parafia pw. Chrystusa Króla_logo

Aktualności

suwalszczyzna rower
21 stycznia 2025

Sakrament namaszczenia chorych

Są dwa Sakramenty uzdrowienia: jeden dla chorób duchowych – to jest Sakrament Pokuty; i drugi dla chorób fizycznych – to jest Sakrament Namaszczenia Chorych. Dawna nazwa tego Sakramentu brzmiała: Ostatnie Namaszczenie, co niektórzy interpretowali w ten sposób, że szafuje się go tylko wtedy, gdy śmierć jest nieunikniona. Z tego też powodu czasami zwlekano z sięganiem po ten Sakrament, póki nie było już nadziei na wyzdrowienie, żeby nie straszyć nim przyjmującego albo nie zasmucać nadmiernie jego krewnych i przyjaciół.

To jednak błędna interpretacja tego Sakramentu, który z założenia powiązany jest z niepewnością, jaką niesie choroba; koncentruje się on na chorobie jako takiej. Trzeba tu unikać dwóch skrajności: jednej, która opowiada, że jest on przewidziany tylko na okoliczność umierania, i drugiej, która mówi, że niesie on wyłącznie łaskę uzdrowienia. Jest to raczej Sakrament na czas ciężkiej choroby; dlatego nie można go udzielać ludziom stojącym w obliczu śmierci z powodów innych niż choroba. Gdyby był on przeznaczony tylko dla tych, co niebawem mają umrzeć, udzielałoby się go zbrodniarzom idącym na szafot. Ale w takich sytuacjach tego Sakramentu udzielać nie można. U osób skazanych na śmierć na karę śmierci nie ma nadziei na wyzdrowienie, którą Sakrament ten zakłada.

sakrament namaszczenia chorych

Nie jest to też Sakrament wyłącznie dla osób chorych, które stoją u progu śmierci[…]Kiedy zbawienie jakiejś osoby w sposób opatrznościowy wymaga odwleczenia jej śmierci, Sakrament przyniesie takie wyzdrowienie.

Św. Jakub opisując Sakrament Namaszczenia Chorych, kładzie akcent na motyw uzdrowienia: “Choruje ktoś między wami? Niech wezwie kapłanów Kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pańskie; a modlitwa wiary wybawi chorego i ulży mu Pan; a jeśliby był w grzechach, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15).

Tu trzeba zauważyć, że ludzie, którzy mają odnieść pożytki z Sakramentu, niekoniecznie muszą znajdować się na progu śmierci, ale mają być chorzy. Chory jest tu opisany jako ktoś, kto może wezwać kapłanów Kościoła. Św. Jakub stwierdza też, że “modlitwa wiary uzdrowi chorego”, co się odnosi do fizycznej strony Sakramentu; jego duchową stronę stanowi odpuszczenie grzechów.

Cel tego Sakramentu jasno wynika z faktu, że przyjmować go ma osoba chora – nie tylko samo ciało i nie tylko sam duch. Wszystkie Sakramenty skierowane są na fizyczną całość utworzoną z materii ducha. Nawet Eucharystia dotyczy tyleż ciała, co duszy, bo Pan nasz powiedział, że tych, którzy Ją przyjmują, On sam w Dzień Ostateczny wskrzesi (por. J 6, 55 [54].

Choroba ma swoje reperkusje duchowe: nikt nie może być chory na ciele, nie mając zarazem zamętu w duszy. Namaszczenie Chorych jest więc do pewnego stopnia Sakramentem psychosomatycznym.

Poważna choroba odcina z okazji do grzechu. Chęć grzeszenia jest osłabiona przez fizyczną niezdolność prowadzenia grzesznej aktywności. Faktem jest, że wielu ludzi sądzi, że pozostawili swoje namiętności za sobą, tymczasem jednak prawda jest taka, że to namiętności pozostawiły ich. Moment przymusowego oderwania od ułud światowych jest zawsze okazją do przyjęcia łaski.

Zbliżenie się do śmierci i podkreśla jedyność osobowości zagrożonego zgonem człowieka. W czasie życia gubimy się w tłumie, w anonimowym “oni”, w masach, w “byciu razem”. Ale bliskość śmierci konfrontuje jaźń z samą sobą: “To ja – ja jedyny, niepowtarzalny – jestem odpowiedzialny za każdą myśl, każde słowo, każdy uczynek mojego życia”. Dusza zaczyna widzieć samą siebie taką jaką jest, a Bóg w swoim miłosierdziu przygotowuje Sakrament na tę straszliwą chwilę, w której osobowość człowieka konfrontuje się z brzemieniem jego grzechów.

Człowiek, który w swoim życiu nigdy nie przygotowywał się na śmierć, który używa wszelkich możliwych środków, żeby śmierć przed sobą ukryć, żeby sprawić, by mu się psychicznie nie narzucała, żeby ją przebrać za coś innego niż to, czym ona jest, czuje się w jej obliczu niemal niezręcznie i nie ma pojęcia, i jak pocieszyć tych, których pozbawia ona najbliższych.

Poganin boi się utraty ciała, chrześcijanin – utraty duszy, bo wie, że los duszy będzie też losem ciała. Dla poganina ten świat jest wszystkim, a śmierć pozbawia go wszystkiego, co na nim jest ;dla chrześcijanina jest on tylko rusztowaniem, po którym dusze wspinają się do Królestwa Bożego. Kiedy już po tym rusztowaniu wespnie się ostatnia z dusz, zostanie ono wywrócone i spalone w gwałtownym ogniu – nie dlatego, że jest ono podłej jakości, ale dlatego, że spełni już wówczas wszystkie swoje zadania, czyli wszystkich nas doprowadzi z powrotem do Boga. Stąd dla chrześcijanina śmierć nigdy nie jest zagrożeniem całości jego bytu.

Poganin w ciągu całego swojego życia posuwa się ku śmierci; chrześcijanin – też się ku niej posuwa, ale jak gdyby w odwrotnym kierunku. Wychodzi bowiem od faktu, że musi umrzeć, zdając przy tym rachunek ze swojej służby, po czym wiedząc, że umrze, stosownie do tego planuję swoje życie.

Chrześcijanin – jako naznaczony znakiem śmierci, Znakiem Krzyża w momencie Chrztu – oddaje się przeprowadzeniu życia umartwionego, które oznacza umieranie własnemu ja po to, by bardziej manifestowało się w nim życie Chrystusowe[…]

sakrament namaszczenia chorych

W tym Sakramencie Kościół wkracza w sytuację poważnej choroby nie tylko po to, ażeby zmyć grzech, co czynione jest przede wszystkim w Sakramencie Pokuty (choć także i tutaj, jeśli chory nie jest w stanie się wyspowiadać), ale po to, by zmyć jego pozostałości. Ponieważ zaś grzech wchodzi do duszy poprzez oczy, uszy i nozdrza, usta, ręce i stopy Kościół ogarnia w tym Sakramencie te zmysły i części ciała, bo w jakiejś formie kooperowały one z duszą w procederze grzeszenia.

Przygotowuje to duszę albo do powrotu do Mistycznego Ciała, albo do przejścia do Boga. Złożony chorobą biedny członek Kościoła pokryty jest kurzem działań i odpryskami życia, błotem i wszelkimi brudami pól bitew nie do końca stoczonych, słabościami miecza do połowy tylko dobytego przeciw wrogowi; jednym okiem patrzy ku światu, drugim – ku Chrystusowi. Dlatego Kościół się modli: “Nie pamiętaj mu zatem jego starych grzechów ani wykroczeń, do których przywiodły go gniew albo zapał złej woli . Bo chociaż zgrzeszył, przecież nie zaparł się o Ciebie, o Boże”.

Wiatyk

Sakrament Namaszczenia Chorych nie jest sakramentem umierających, czyli w ścisłym znaczeniu tego terminu “sakramentem ostatnim”. W liturgii Kościoła Sakrament Namaszczenia udzielany jest przed Eucharystią; kiedy Ta udzielana jest umierającym, to właśnie Ona staje się Ostatnim Sakramentem. To bardzo stosowne, ponieważ Sakrament Eucharystii ma odniesienie zarówno do ciała, jak i do duszy[…]

Eucharystię udzielaną umierającym nazywamy Wiatykiem, która to nazwa zawiera w sobie pojęcie wspólnej z Chrystusem drogi – via Tecum – do wieczności. Eucharystia składa w naszym ciele “nasienie nieśmiertelności”. Kiedy człowiek znajduje się u wróg śmierci, stanowi ona dla niego zaopatrzenie na podróż do wieczności. Kościół uznaje przyjęcie Jej w takim momencie za ważny obowiązek, ważniejszy nawet niż przyjęcie Sakramentu Namaszczenia Chorych.

Źródło: Arcybiskup Fulton J. Sheen, “Księga Sakramentów”, Wydawnictwo AA, Kraków 2022

© Parafia pw Chrystusa Króla w Suwałkach
Zaprojektowanie i Wdrożenie: ZANAMER.pl - Strony Internetowe dla Organizacji Katolickich
crossmenuchevron-down linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram